Wyprawa na biegun

wyprawa na biegun gra opinie recenzja zasadyNowoczesne planszówki charakteryzują się nie tylko nowatorskimi rozwiązaniami w mechanice gry, ale także coraz częściej wysoką dbałością o komponenty znajdujące się w grze. Ta dbałość może wyrażać się zarówno ciekawą oprawą graficzną jak i solidnym wykonaniem wszystkich elementów. Mówię o tym nie bez powodu, bowiem dziś w moje ręce trafiła przepięknie wykonana gra, która na pewno może być wzorem do naśladowania jeśli chodzi o jakość wydania. Ale największe zaskoczenie związane z prezentacją gry dopiero przed nami… Zapraszam Was do recenzji gry „Wyprawa na biegun”.

Zawartość gry:

W dużym i ciężkim pudełku znajdziemy:
– 3 kartonowe elementy z których zbudujemy obracającą się planszę (plus oś obrotu)
– 18 pionków
– 100 kart akcji
– 26 żetonów ekwipunku oraz zagrożeń
– 2 żetony biegunów
– 6 paneli dla graczy
– 16 przezroczystych płytek
– instrukcję w formie komiksu

Jest to jedno z najbogatszych pudełek jakie recenzowałem w ostatnich miesiącach na Szalonych Liczbach. Nie chodzi tylko o sam fakt ilości komponentów, ale o ich różnorodność i efekt końcowy który tworzą. Tak, złożona plansza będzie planszą obrotową. Wszystko spasowane jest idealnie, całość robi piorunujące wrażenie (zwłaszcza na najmłodszych), ale wykonanie to jedno – kluczowe jest to, czy sama gra sprosta naszym oczekiwaniom.

wyprawa na biegun gra

Tak wygląda plansza, po której się będziemy poruszać. Jest ona ruchoma, co wprowadzi bardzo wiele zawirowań w grze. Gra jest tak dopracowana, że w miejscu wypustek ma przezroczyste płytki. Wszystko po to, by efekt obrotu był jeszcze większy!

Rozgrywka:

Nie chcę opisywać wszystkich niuansów z instrukcji (która swoją drogą jest napisana w formie przypominającej komiks), więc opowiem o tym co jest esencją całej gry. Każdy gracz będzie podążał w kierunku centrum planszy (czyli bieguna), wykorzystując do tego celu karty ruchu, które leżą przed nami na planszy. Ruch jaki możemy wykonać będzie się odbywał w linii prostej lub po skosie, wszystko zależy od karty której użyjemy. Odrzucone karty akcji nie kończą jednak swojego żywota, a wręcz przeciwnie, zamieszają w całej rywalizacji i to dosłownie. Wszystko to za sprawą ikonek burzy, bowiem jeśli na zużytych kartach znajdzie się 8-12 symboli (w zależności liczby graczy) to nasza plansza wykona obrót o 90 lub 180 stopni. Ten obrót zmienia wszystko, począwszy od układu ścian blokujących nam drogę, kończąc na kartach, które leżały na stole i teraz zmieniły swoich właścicieli. Do nowej sytuacji musimy się szybko dostosować, zwłaszcza że jest jeszcze jedna rzecz, o której Wam nie wspomniałem…

wyprawa na biegun opinie

Tak mniej więcej wygląda rozłożona plansza, na której znajdują się różne żetony ekwipunku oraz karty (tak tak, karty graczy też będą podlegały obrotowi!).

To nie jest tak, że każdy gracz sobie idzie jak chce i że patrzymy bezczynnie na poczynania rywali. W grze mamy bardzo dużo negatywnej interakcji, która pozwala nam eliminować pionki przeciwników i zawracać je na start wyścigu! Wszystko za sprawą kart zasadzek, których możemy użyć jak przeciwnik jest w zasięgu naszego wzroku (czyli w linii prostej). Zasadzanie się na rywali jest konieczne, bowiem gra jest swoistym wyścigiem – kto pierwszy, ten lepszy.

wyprawa na biegun recenzja

Używając karty, która pozwala nam zastawić pułapkę (lewy górny róg karty) możemy teraz zepchnąć niebieskiego pionka na początek wyprawy. I to mimo tego, iż znajdował się tak blisko bieguna!

wyprawa na biegun foxgames

Ale to nie wszystko w temacie pułapek. Tutaj gracz pomarańczowy może użyć zdalnej pułapki (omijając nawet przeszkodę). Zwróćcie też uwagę na ilość znaczników burzy śnieżnej (prawy górny róg) – jest spora szansa, że po zagraniu tej karty przekroczymy limit symboli burzy i plansza się obróci.

Za zastawienie pułapki czekać nas będzie nagroda lub kara, wszystko zależy od żetonu jaki wylosujemy. Za udaną akcję możemy otrzymać np. psa Husky, czy też igloo, które pozwolą nam przybliżyć się do upragnionego celu. Z drugiej strony możemy też mieć mniej szczęścia i trafić na np. niedźwiedzia polarnego, który zajmie miejsce naszego pionka. Autor gry zdał sobie jednak sprawę z tego, że ciągłe wracanie na początek wyprawy może być lekko irytujące, dlatego ta akcja jest dość limitowana i w późniejszej fazie gry już jej nie uświadczymy.

wyprawa na biegun opinie recenzja

Gracze w trakcie gry pozyskują żetony ekwipunku, dzięki czemu zyskują jakąś pomoc podczas wyprawy. Kiedy w puli skończą się żetony które otrzymujemy za zasadzki, wtedy akcja zastawiania pułapek na przeciwników jest już niedozwolona.

Cel gry:

Cel jest bardzo prosty – dotrzeć jako pierwszemu na biegun i to całą ekipą. Z jednej strony musimy więc dobrze zarządzać kartami ruchu, a z drugiej doprowadzać do sytuacji w której zastawiamy skuteczne pułapki i to najlepiej tuż przed samym biegunem. Całość powinna nam zająć jakieś 30-40 minut.

Wrażenia:

Poczucie rywalizacji jest spore, nawet bym powiedział, że jest zaskakująco spore. Wydawało mi się, że będzie to luźna gra rodzinna – coś tam będziemy przesuwać, tu się trochę plansza obróci, tam się coś zamiesza. Okazało się, że gdy przyszło co do czego, to rywalizacja była na tyle duża, że jednym z głównych środków do dotarcia na biegun okazało się zastawianie pułapek na rywali. Można nawet powiedzieć, że do mety wyprawy dojdziemy tylko wtedy, kiedy skutecznie podłożymy nogę przeciwnikom. Trochę przypomina to zasadę z Chińczyka, w której pionki po zbiciu lądowały z powrotem na start. To dość mocna kara (może nawet początkowo zniechęcić niektórych do dalszej rywalizacji), ale w przeciwieństwie do Chińczyka istota tego aspektu raczej rozłoży się równo pomiędzy współrywalami, zwłaszcza że mamy mniejszy bądź większy wpływ na skuteczne założenie takiej pułapki.

Znacznie mniej kontroli mamy nad samą burzą i na to jak ostatecznie będzie wyglądać plansza po danym obrocie. To rozwiązanie ma tak naprawdę tyle samo oczywistych plusów jak i minusów, więc ostatecznie uznaję ten czynnik za neutralny, aczkolwiek warty wypunktowania. Jeśli ktoś lubi mieć panowanie nad praktycznie wszystkimi aspektami w grze, to z „Wyprawy na biegun” będzie musiał zrezygnować.

No dobrze, zacząłem od wskazania elementów wokół których można doszukiwać się słabości, to teraz czas na zalety. Przede wszystkim ogromna frajda. Cóż, dzieci kochają obracanie się planszy i zmienny układ, zwłaszcza gdy po takim obrocie mają w prostej linii pionka rywali, na którego mogą założyć pułapkę (pamiętajcie, że kij ma dwa końce!). Takie podejście do gry sprawia też, że nie ślęczymy nad swoimi ruchami, traktujemy rozgrywkę jako coś luźnego i prostego, ot takiego by się dobrze pobawić. Podoba mi się też ta rywalizacja i ewidentna chęć zrewanżowania się założoną pułapką, co sprawia że zastosowanie ma tu polskie powiedzenie: „raz na wozie, raz pod wozem”. No i jeszcze końcowy zachwyt nad całą oprawą gry, bo ta rzeczywiście jest świetna i sprawia, że po prostu gra się bardzo przyjemnie.

Jaka to jest gra?

Losowość – determinuje sporo rzeczy (głównie podczas burzy) i sprawia, że mamy w grze dużą zmienność różnych elementów.
Złożoność – zasady są proste, środki które prowadzą nas do celu także, ale gra ma kilka smaczków, które ubarwiają nam rozgrywkę.
Interakcja – bardzo duża i co ciekawe negatywna, bowiem wielokrotnie będziemy spychać rywala na początek wyprawy.
Mechanika – w sumie to gra korzysta z kilku technik i aspektów (zagrywanie kart ruchu, planowanie pewnych akcji, zmienny układ na planszy). Całość spina się ze sobą bardzo dobrze i sensownie wpisuje się w klimat oraz temat gry.
Wykonanie – tu show kradnie obracająca się plansza, ale trzeba sobie jasno powiedzieć, że cała gra jest bardzo dopracowana zarówno pod względem graficznym jak i jakości wykonania elementów.

wyprawa na biegun zasady gry

A tu bardzo miły gest i ciekawy pomysł ze strony wydawcy. Do dyspozycji dostajemy kilka kart, żetonów i płytek, które możemy samodzielnie zapełnić! Tak, to oznacza że nasza gra może nabrać wyjątkowych cech, jakie tylko się nam podobają.

Dla kogo jest to gra?

Tak jak jedni tę grę pokochają, tak inni przejdą niej dość obojętnie. Dobrze jest więc nakreślić swoje oczekiwania. Jeśli lubimy interakcję, szukamy frajdy i czegoś luźniejszego, to jak najbardziej jest to gra dla nas. Jeśli jednak za interakcją nie przepadamy i wolimy gry w których losowość jest znacznie mniejsza, to w takim przypadku „Wyprawa na biegun” nie spełni pokładanych oczekiwań. Ode mnie jeszcze taka jedna drobna sugestia – moim zdaniem gra lepiej sprawdza się w gronie dwuosobowym, bo wtedy mamy największą kontrolę nad różnymi sytuacjami i sama rywalizacja jest też bardziej bezpośrednia.

Podsumowanie:

Przepięknie wydana gra rodzinna, która zaskakuje dużą interakcją. „Wyprawa na biegun” z pewnością zostanie przeze mnie na długo zapamiętana, bowiem gra mocno wybija się na tle innych planszówek z podobnej półki. Obrotowa plansza i ogólna dbałość o szczegóły robią ogromne wrażenie i to w sumie nie tylko na najmłodszych. Sama rozgrywka opiera się przede wszystkim na szukaniu drogi do zastawienia pułapki na rywala, co z kolei pozwoli nam skutecznie przedrzeć się w stronę bieguna. Można więc powiedzieć, że pewna losowość wynikająca głównie ze zmiennego układu na planszy przeplata się z opracowaniem strategii zaskoczenia przeciwnika, bo tylko w taki sposób jesteśmy w stanie wygrać wyścig do mety. Ogólnie odbiór gry jest pozytywny, a jako wisienkę na torcie dodam fakt, że jakby tego wszystkiego było mało, to autorzy gry stworzyli nawet aplikację na telefony, która pozwala nam ubarwić kolejne pojedynki o nowe reguły i wydarzenia.

Informacje o grze:

Wyprawa na biegun – Wydawnictwo FoxGames
Liczba graczy: Gra dla 2-4 osób
Wiek: Gra przeznaczona jest dla osób powyżej 7 roku życia
Czas gry: ok. 45 minut
Egzemplarz gry do recenzji przesłało Wydawnictwo FoxGames

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.