Fotosynteza

fotosynteza gra recenzja opinie foxgamesJednym z kluczowych czynników decydujących o zakupie gry jest to jakie dana gra robi pierwsze wrażenie i nie ma co ukrywać, ale dominującym elementem jest tutaj oprawa graficzna. Dzisiaj mam dla Was recenzję gry, która w kategorii „najpiękniejsza gra roku” z pewnością zajęłaby miejsce na podium, a być może nawet taką klasyfikację mogłaby wygrać. Czy jednak w parze z piękną grafiką idzie mechanika gry? Zapraszam Was do recenzji gry Fotosynteza.

Zawartość gry:

W pudełku z grą znajdziemy:
– 56 trójwymiarowych drzew
– 4 plansze graczy
– planszę główną
– tekturowe Słońce
– 24 żetony nasion
– 24 żetony punktacji
– 4 znaczniki punktów światła
– 4 żetony obrotu Słońca
– znacznik pierwszego gracza
– instrukcję

Elementów jest więc sporo i są one dość nietuzinkowe. Tu najciekawsze są z pewnością te trójwymiarowe drzewka, które składamy z dwóch kawałków tektury. Od razu też dodam, że przez dość skomplikowany kształt dość ciężko wyciska się te wszystkie elementy z kartonu i trzeba być ostrożnym, by drzewka nam się nie zaczęły rozwarstwiać. Wszystkie elementy urzekają pięknymi kolorami, zachęcając nawet początkujących graczy do rozpoczęcia rozgrywki.

fotosynteza gra recenzja opinie

Plansza gracza oraz kilka różnorodnych drzewek (każdy gracz otrzyma drzewka w jednym kolorze).

Rozgrywka i cel gry:

No właśnie, gra z pozoru wydaje się być dość prosta, jej temat i wykonanie sugerują nam że jest to pewnie luźna gra rodzinna, a jak się za chwilę okaże może być z tym naprawdę różnie. Ogólnie idea gry polega na tym by sadzić drzewka, rozwijać je, a na końcu ścinać. Kluczowa w tym wszystkim będzie tytułowa fotosynteza, bowiem w tej grze będziemy uzależnieni od Słońca, które będzie wędrować po całej planszy. Kierunek pojawienia się Słońca będzie decydował o tym które drzewka wzajemnie się zasłaniają, a które mają pełen dostęp do promieni słonecznych, co z kolei będzie przekładać się na zdobywanie punktów energii. Zdobytą energię będziemy mogli wydawać na kolejne nasadzenia lub też na rozrost danego drzewa. Kiedy osiągniemy końcową fazę rozrostu drzewa to możemy (choć nie musimy) ściąć drzewo i w zależności od jego położenia na planszy zgarniemy żeton z odpowiednią liczbą punktów. Grać tak będziemy w sumie przez trzy pełne okrążenia Słońca, a zwycięzcą zabawy zostanie ta osoba, która łącznie zgarnie najwięcej punktów.

fotosynteza gra recenzja

Przykładowe ustawienie drzewek na samym początku rozgrywki.

Wrażenia:

Zacznijmy od ogólnej mechaniki gry. Muszę przyznać, że dawno nie widziałem tak sensownej i klimatycznej gry jak właśnie omawiana dziś Fotosynteza. To wszystko co się dzieje na planszy jest bardzo logiczne, a przez to zasady stają się zrozumiałe w zasadzie po kilku minutach pierwszej rozgrywki. To jest niewątpliwie największy atut tej gry. Pomysł, by drzewa rzucały cień i wzajemnie się „ograniczały” jest świetny. Aspekt cienia generuje bardzo mocną rywalizację na planszy, bo jednym z głównych czynników decydujących o tym gdzie posadzimy swoje drzewko będzie chęć zasłaniania dostępu do światła naszemu rywalowi (przynajmniej przez znaczną część okrążenia Słońca).

fotosynteza gra opinie

Kierunek świecenia Słońca sprawia, że żółte drzewko zasłania drzewko zielone. To oznacza, że gracz mający zielone drzewka nie będzie mógł uzyskać z tego drzewka punktów energii.

Oczywiście rywal nie jest bezbronny, bo może za pomocą punktów energii wpływać na rozwój swojego drzewa, które przez to że jest większe będzie odporne na cień rzucany przez małe drzewka, a jakby tego było mało, to duże drzewo będzie dawać jeszcze większy cień, przez co jeszcze mocniej będzie oddziaływać na to co dzieje się na planszy. I tu mamy bardzo fajny smaczek, bowiem rzucany cień może wpływać negatywnie nie tylko na drzewa rywala, ale także na nasze! To oznacza, że poszczególne kroki trzeba wykonywać naprawdę rozważnie, tak aby przypadkiem samemu nie blokować sobie dostępu do światła.

Można więc powiedzieć, że gra jest raczej z gatunku tych taktycznych, gdzie trzeba opracowywać sobie plany na kolejne tury (trzeba analizować gdzie zaraz będzie Słońce, jak stoją nasze drzewa i co zrobić by pobierać za chwilę jak najwięcej energii), aczkolwiek powiem Wam szczerze że nie przesadzałbym tutaj z nadmiernym główkowaniem, bo nie sposób jest przewidzieć jak sytuacja na planszy będzie wyglądać za 3-4 kolejki. Z jednej strony jest to plus (bo gra jest przez to lżejsza), ale z drugiej czasem można odnieść wrażenie, że nie nad wszystkim mamy taką kontrolę jak chcielibyśmy mieć.

I właśnie tu bym się na chwilę zatrzymał, bowiem nie chciałbym byście odnieśli wrażenie, że cała gra jest nacechowana negatywną interakcją i takim wrednym podkradaniem sobie terenu lub Słońca. Rzeczywiście w teorii ta walka o Słońce jest spora, ale prawdę powiedziawszy kiedy podejmujemy zazwyczaj jakieś trzy decyzje w swojej turze, to może jedna z nich związana będzie z tym jak tu utrudnić życie rywalowi. Powód jest prosty – często utrudnianie życia przeciwnikowi odbywać się będzie kosztem naszej optymalizacji pewnych działań. Podczas swoich rozgrywek odnosiłem wrażenie, że ten mój wpływ na przeciwnika jest raczej przypadkowy, czyli że owszem zasłaniam komuś dostęp do światła, ale nie było to moim nadrzędnym celem (co najwyżej był to cel, który współgrał z moją strategią na daną rundę).

Powiedzmy sobie jeszcze słowo o punktacji – punkty zdobywamy za wycinanie drzew (główny sposób) oraz za zachowane punkty energii (ich udział w końcowej puli jest raczej marginalny). Po wycięciu drzewa gracz pobiera żeton punktacji przynależny do danego miejsca na planszy i tu dzieje się rzecz dość ciekawa, bowiem każde kolejne wycięte drzewo jest warte mniej punktów. Czyli z jednej strony zależy nam na tym, by trzymać drzewa na planszy jak najdłużej (bo dają energię słoneczną, dzięki której możemy sprawniej budować swój silniczek), ale z drugiej im szybciej je wytniemy, tym więcej punktów dostaniemy. Efekt tego wszystkiego jest taki, że zazwyczaj gracze mają zbliżoną ilość punktów na koniec rozgrywki i o wszystkim decydują niuanse jak np. jedno drzewko wycięte szybciej. Największy problem związany z punktacją upatruję jednak gdzieś indziej. Przez to, że istota punktowania opiera się jedynie na wycinaniu drzewek, to na koniec gry wszyscy dążą do tego samego – wzrostu średniej wielkości drzewek i ich końcowego wycięcia. Dzieje się tak w każdej grze i można odnieść wrażenie dość dużej powtarzalności kolejnych rozgrywek. Owszem każda rozdanie jest inne, ale poszczególne fazy gry za każdym razem są do siebie zbliżone.

fotosynteza gra foxgames

Punktacja za wycięcie drzewa uzależniona jest od miejsca na planszy (im bliżej centrum tym lepiej) oraz od tego jak szybko dane drzewo zetniemy (kolejne żetony na stosie mają nieco mniejsze wartości).

Na zakończenie opisu wrażeń dodam, że Wasz odbiór gry może być różny w zależności od liczby graczy. Ja najczęściej gram we dwie osoby i taki wariant mi akurat odpowiadał, ale zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest on najbardziej optymalny. Gra tak naprawdę pokazuje pełnię swoich uroków gdy gramy ma 3-4 osoby, wtedy na planszy robi się ciasno, wtedy też więcej drzewek wzajemnie się zasłania i ogólnie rywalizacja staje się nieco ostrzejsza.

Jaka to jest gra?

Losowość – w tej grze praktycznie nie występuje. Wszystko opiera się tutaj na taktyce i podejmowanych decyzjach przez graczy.
Złożoność – gra jest raczej z gatunku tych prostszych jeśli chodzi o wyjaśnienie reguł, ale konieczność podejmowania decyzji na 3-4 ruchy do przodu sprawia, że pojawia się tutaj sporo elementów taktyczno-strategicznych.
Interakcja – jest spora, można blokować przeciwnikom dostęp do światła, choć często ta interakcja jest dość przypadkowa.
Mechanika – nie dość, że jest unikatowa, to jest jeszcze rewelacyjnie dopasowana do tematu gry.
Wykonanie – gra robi świetne wrażenie, ma piękne kolory, jest naprawdę dopracowana.

Dla kogo jest ta gra?

Choć można odnieść, że Fotosynteza jest luźną gierką familijną, to jednak target tej gry jest chyba nieco inny. Wydaje mi się, że jeśli chcemy zagrać w Fotosyntezę z rodziną to raczej ze starszymi dziećmi niż z młodszymi, a najlepiej jest chyba grać w nią w gronie znajomych o podobnym przekroju wiekowym. Wszystko to za sprawą dość sporej interakcji i generalnie wrednej mechaniki, której dzieci raczej nie polubią (zwłaszcza jak będą przegrywać). Grę polecałbym więc raczej dla graczy starszych, którzy od czasu do czasu chcą zagrać w coś ciekawego ze swoimi przyjaciółmi (i to najlepiej w 3-4 osoby).

Podsumowanie:

Bez wątpienia Fotosynteza jest jedną z najciekawszych gier wydanych w tym roku, a pozytywne opinie i pojedyncze nagrody zdają się to potwierdzać. Trzeba mieć jednak świadomość, że ta gra nie jest dla wszystkich i że nie jest to tytuł do którego co chwilę się wraca. W grze jest sporo interakcji (często przypadkowej, ale jednak), co nie każdemu musi się spodobać. Ja doceniam tę grę głównie ze względu na fantastyczną mechanikę, która jest spójna z tematem gry. Często bolączką planszówek jest to, że zasady są kompletnie oderwane od rzeczywistości i że trzeba poświęcić sporo czasu na ich przyswojenie. Tutaj przez tę spójność wszystko co robimy wydaje się takie naturalne i sensowne. Cieszy też fakt, że Fotosynteza pozbawiona jest elementów losowości, dzięki czemu końcowe wyniki zależą tylko od tego jakie decyzje będą podejmowane w trakcie rozgrywki. Nie jest to może gra idealna dla tych którzy chcą kupić swoją pierwszą planszówkę, ale jako uzupełnienie i urozmaicenie swojej kolekcji jest to z pewnością świetny wybór.

Informacje o grze:

Fotosynteza – Wydawnictwo 2 Pionki
Liczba graczy: Gra dla 2-4 osób
Wiek: Gra przeznaczona jest dla osób powyżej 8 roku życia
Czas gry: ok. 30-60 minut
Egzemplarz gry do recenzji przesłało Wydawnictwo 2 Pionki

Dodaj komentarz