Zatoka Pelikanów

zatoka pelikanów trefl recenzjaBudowanie terenu poprzez dokładanie kafelków czy też kart kojarzy nam się raczej z grami ekonomiczno-strategicznymi osadzonymi w klimatach starożytności lub nowoczesnego imperium, gdzie tworzymy i rozwijamy jakieś osady lub budynki, gdzie walczymy między sobą o wpływy/kafelki/karty zdobywając w ten sposób punkty. A gdyby tak porzucić wszelkie stereotypy i stworzyć rodzinną grę planszową o pelikanach, które osiadają się na poszczególnych terenach które rozbudujemy? Nie wpadlibyście na to? Na szczęście na ten pomysł wpadł Jacques Zeimet i tak oto powstała Zatoka Pelikanów.

Zawartość gry:

W pudełku z grą znajdziemy:
– 67 kafelków terenu
– 3 żetony blokujące
– 7 żetonów pelikanów
– znacznik gracza rozpoczynającego
– kafelek do stosu rezerwowego
– notes do zapisywania punktacji
– podkładkę pod kubek
– instrukcję

zatoka pelikanów trefl

Zawartość pudełka.

I tutaj stop! Zatrzymamy się na chwilę, bo muszę powiedzieć bardzo ważną rzecz – często chwalę czy to jakość wykonania czy same grafiki które znajdują się w grach, bo i fakt jest taki że zdecydowana większość gier prezentuje się naprawdę dobrze. Ale to co mamy w Zatoce Pelikanów po prostu należy okrzyknąć czymś rewelacyjnym. Jakość wykonania kafelków jest genialna. Nie wiem jaki to jest druk, ale kafelki są bardzo miłe w dotyku. To chyba najlepsze kafelki jakie kiedykolwiek widziałem w grach planszowych. Jeśli miałbym się czegoś przyczepić, to szkoda że nie ma tu jakiejś wypraski, która pozwoliłaby te kafelki ustawić w rzędzie, bo tak trochę latają bezwiednie po pudełku.

Rozgrywka:

Kafelki musimy podzielić na cztery stosy, a w zasadzie na trzy stosy o mniej więcej równej wysokości oraz jeden stos w którym znajdzie się 16 kafelków i położona na nim specjalna płytka z kłódką. Po co ta kłódka? To po prostu stos, z którego będziemy korzystać podczas dogrywania ostatniej rundy, tak aby ostatni gracz też miał równe szanse na wygraną. Niby taka błahostka, ale powiem Wam że już Autor gry u mnie w tym momencie zapunktował, bo to świadczy o tym że gra jest mocno przemyślana i dopracowana.

zatoka pelikanów opinie

Tak mniej więcej wygląda rozłożona gra dla dwóch osób.

Teraz każdy otrzymuje 2 kafelki do swojej ręki, a na stole umieszczamy 3 płytki z których tworzymy zalążek naszej zatoki. W tym momencie możemy przystąpić do właściwej rozgrywki, a ta polega na dokładaniu jednego lub dwóch elementów na planszy w taki sposób, by przynajmniej dwoma krawędziami prawidłowo dopasować się do obecnej sytuacji na planszy. Czasem jest to zadanie łatwiejsze, czasem trudniejsze, ale praktycznie zawsze jest to możliwe. Punkty zdobywamy za największy ciągły obszar do którego się dołączyliśmy. Przykładowo jeśli tereny wodne są już na pięciu sąsiadujących kafelkach i my dołożymy do tego szóstą płytkę, to otrzymamy za te zagranie 6 punktów. Wszystko na bieżąco zapisujemy w notesie. Ważną uwagą jest też to, że chcąc położyć dwa kafelki muszą one powiększać jednolity teren (nie można więc położyć jednego kafelka który powiększy wodę i drugiego który powiększy dżunglę).

zatoka pelikanów gra planszowa

Pierwszy ruch w grze – możemy np. dołączyć kafelek z lewej lub prawej strony. Za dołączenie z lewej strony uzyskamy 3 punkty za teren morski, za dołączenie z prawej strony otrzymamy 4 punkty za teren dżungli. Kładąc kafelek z prawej strony domknie się też teren plaży/piasku, ale o tym za chwilę.

zatoka pelikanów

O ile w powyższym przykładzie musieliśmy wybrać który kafelek położyć, tak po przeanalizowaniu sytuacji możemy zauważyć, że da się dołożyć dwa kafelki jednocześnie, gdyż powiększymy w ten sposób jeden teren (dżunglę). W ten sposób dostalibyśmy nie 4 punkty, a aż 5.

Ale to nie wszystko o czym należy pamiętać, bowiem zdarzy się nam sytuacja w której możemy domknąć całkowicie dany teren/obszar. Wtedy do gry wkraczają pelikany, które osiedlają się na takim obszarze. Każdy taki pelikan zachowany do końca gry daje 3 punkty, a dodatkowo w trakcie rozgrywki gwarantuje nam jedną dodatkową turę (co jest dość sporym bonusem). Po każdym dołożeniu kafelka gracze dobierają płytki tak, aby cały czas w ręce mieć dwie sztuki. Jeśli zabraknie już pelikanów w pudełku, to podbieramy pelikana naszemu rywalowi, dzięki czemu domknięcie terenu pod koniec rozgrywki choć jest trudniejsze, to staje się bardziej opłacalne (bo nasz rywal straci 3 punkty).

zatoka pelikanów gra

Cały czas ta sama sytuacja – dokładając jeden kafelek z prawej strony nie tylko powiększyliśmy dżunglę, ale domknęliśmy teren z piaskiem. Musimy więc wybrać, czy chcemy otrzymać punkty za rozbudowę dżungli (4 punkty) czy też za domknięcie plaży. I to właśnie ten drugi pomysł na ruch będzie prawdopodobnie najlepszy, bowiem otrzymamy za niego 3 punkty za teren (plaża jest na trzech kafelkach) + 3 punkty za pelikana, który się pojawił na plaży (jeśli utrzymamy go do końca gry) + mamy dodatkowo jedną kolejkę gratis. Na koniec swojego ruchu gracz umieszcza żeton blokujący w dowolnie wybranym przez siebie miejscu.

Kolejnym niuansem taktycznym są płytki blokujące. Na stole będziemy operowali trzema takimi kafelkami, które ustawiamy przy wybranym brzegu po to, by nikt nie mógł tam dostawić swojego kafelka. Płytki blokujące będą przestawiane w trakcie gry, więc dana część będzie wyłączona z rozbudowy jedynie przez jakiś czas. Główną ideą jest „przetrzymanie” dla siebie korzystnej lokalizacji.

Cel gry:

Gramy tak w sumie do momentu kiedy skończą nam się kafelki z trzech podstawowych stosów i kiedy przy wykorzystaniu stosu rezerwowego wszyscy gracze dokończą pełne okrążenie i rozegrają jeszcze jedną turę z wykorzystaniem kafelek które im pozostały. Punkty zapisujemy na bieżąco w notesie, a ten kto na koniec gry ma ich najwięcej jest oczywiście zwycięzcą. W praktyce wygląda to tak, że różnice punktowe zazwyczaj są niewielkie i każdy gracz jest w zasięgu na jeden lub dwa ruchy, co w przypadku gier rodzinnych uznałbym za sporą zaletę. Stąd też wspomniałem wyżej, że zamknięcie terenu daje spory bonus, bo ten jeden dodatkowy ruch może być właśnie tym języczkiem u wagi, który przesądzi o wygranej.

zatoka pelikanów trefl

Tak wygląda gra po rozegraniu kilku kolejek.

Nie znałem wcześniej tej gry i kiedy ją rozpakowywałem i rzuciłem okiem na grafiki, to myślałem sobie, że to jest pewnie prosta gra w której będziemy budować wyspy dla pelikanów i tak się tylko zastanawiałem czy nie będzie tu za dużo losowości. Jakież było moje zaskoczenie kiedy doczytałem sobie instrukcję – okazało się, że gra jest dużo bardziej rozbudowana niż myślałem, że jest dużo bardziej dopracowana w swoich zasadach i nie jest taka banalna jak sądziłem. Już pierwsza rozgrywka pokazała mi, że to będzie coś co polubię, a dostawienie pierwszych kafelków rozwiało wszystkie wątpliwości dotyczące rozgrywki (tak swoją drogą, to warto rozegrać przynajmniej pół próbnej partii, żeby gracze chwycili te wszystkie zasady związane z punktowaniem i dokładaniem płytek).

Ciekawostką były dla mnie te trzy kafelki blokujące. Początkowo marginalizowałem ich znaczenie, bo i tak naprawdę trudno przewidzieć gdzie może się nam on przydać, ale z czasem zauważyłem w nich spory atut – przykładowo mając w ręce jakiś kafelek, który nagle otwiera mi drogę do zamknięcia danego terenu, mogę go sobie wyłożyć i doczepić do niego płytkę blokującą, oczekując na element domykający. I to jest fajne, bo otwiera to nowe horyzonty na kombinowanie. Nagle kluczem do sukcesu staje się położenie przedostatniego kafelka danego terenu, przez co gra nagradza prawidłowe dedukowanie i analizowanie sytuacji na stole. Wraz ze wzrostem liczby graczy znaczenie tych blokerów spada, choć i tak można je wykorzystać do pojedynczych ciekawych akcji.

Ale jest też coś, co średnio przypadło mi do gustu (choć rozumiem ideę po co to jest) – chodzi o mosty. Niektóre kafelki mają na sobie narysowane mosty, które łączą poszczególne części mapy, a tym samym niejako wydłużają i utrudniają domknięcie terenu. To że gra jest przez to trudniejsza to akurat nie jest wadą, ale problem moim zdaniem tkwi jedynie w tym, że czasami te mosty „umykają” nam wizualnie i trochę zaburzają całkowity obraz na planszy. Sam kilka razy na początku się na tym złapałem, że nie zwróciłem na nie uwagi i myślałem że teren jest mniejszy niż był faktycznie. Z tego też względu na początku proponuję Wam wyjąć tych kilka kafelków z gry, a dołączyć je dopiero po kilku partiach.

zatoka pelikanów gra opinie

Gdyby nie ten kafelek w prawym dolnym rogu (z mostem), to teren dżungli byłby już domknięty, a tak to będzie mógł dalej rozchodzić się na dolną część mapy. Rozbudowywanie dżungli w tym miejscu będzie więc bardzo korzystne punktowo, bowiem już 9 płytek wchodzi w jej skład.

Jaka to jest gra?

Losowość – fakt że czasem może podejść nam jakiś kafelek, ale jakoś tej losowości w grze nie odczuwałem, może dlatego że w ręce trzymamy dwie płytki i mamy sporą decyzyjność gdzie je dołożyć. Poza tym nie ma czegoś takiego jak lepsze i gorsze kafelki, wszystkie są równe względem siebie, tylko mają inne grafiki terenu.
Złożoność – zasady gry może nie są jakieś trudne, ale jest kilka miejsc gdzie trzeba podejmować trudne decyzje, mogą pojawić się pewne przestoje, więc grę można byłoby uznać za dość złożoną jak na grę rodzinną.
Interakcja – jako takiej bezpośredniej rywalizacji nie jest zbyt wiele, choć są takie elementy jak kafelki blokujące czy też podbieranie sobie pelikanów gdy zabraknie ich na stole, które niewątpliwie wprowadzają interakcję pomiędzy graczami.
Mechanika – gra polega przede wszystkim na optymalizacji dokładania kafelków, dzięki którym zdobędziemy jak najwięcej punktów. Mimo sporej różnorodności na kafelkach całość jest bardzo dobrze zgrana ze sobą i zawsze mamy jakiś wybór przy podejmowaniu ostatecznej decyzji.
Wykonanie – piątka z plusem to mało powiedziane. Gra jest naprawdę bardzo ładnie wykonana zarówno jeśli chodzi o wygląd jak i jakość. Z pewnością jest to bardzo mocny atut tej pozycji.

Dla kogo jest to gra?

Na pudełku mamy informację, że jest to gra rodzinna i ja też bym ją tak sklasyfikował. Teoretycznie mogą zagrać w nią już najmłodsi, bo gra generalnie opiera się na zasadzie dokładania puzzli i dopasowania się do istniejącego układu na stole. Jedyną rzeczą, w której maluchom pewnie trzeba byłoby pomóc to ogólne podliczanie tych wszystkich punktów, dlatego też akurat grając w gronie rodzinnym dobrze jest kiedy ktoś starszy pilnuje czy wszystkie zasady dokładania i liczenia są przestrzegane. Swoją drogą podczas tej gry dowiedziałem się, że kilkulatki bardzo dobrze radzą sobie z przestrzenną wyobraźnią i dokładaniem płytek nawet w miejscach, gdzie potrzeba zgodności trzech krawędzi, tak więc jeśli myślicie że łatwo wygracie z dziećmi to możecie się grubo przeliczyć.

Podsumowanie:

Jedno z największych pozytywnych zaskoczeń – tak odbieram Zatokę Pelikanów. Urzeka ona od samego początku cudownymi grafikami i jakością wykonania i trzyma swój poziom także podczas rozgrywki. Gra jest przedstawicielem serii „Dobra gra rodzinna”, a ja bym nawet powiedział, że to jest „Bardzo dobra gra rodzinna”. Testując grę czułem, że mam w ręce produkt przemyślany, dobrze przeanalizowany i że nic w tej grze nie jest przypadkowe. A ja lubię jak ktoś myśli, stąd też może tak dobrze odbieram tę grę jako całość. A czy wśród tych wszystkich zalet znajdą się jakieś wady? Jeśli już się można do czegoś przyczepić, to chyba tylko do tego, że czasem jak ktoś nie może się zdecydować na ruch to gra się przedłuża, choć i to można zniwelować, myśląc w trakcie czyjejś kolejki nad swoim ruchem. Jeśli więc często gracie całą rodziną, to Zatoka Pelikanów jest tym tytułem, który warto mieć na swojej półce.

Informacje o grze:

Zatoka Pelikanów – Wydawnictwo Trefl
Ilość graczy: Gra dla 2-4 osób
Wiek: Gra przeznaczona jest dla osób powyżej 8 roku życia
Czas gry: ok. 30 minut
Egzemplarz gry do recenzji przesłało Wydawnictwo Trefl

2 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.